20:39 | --------- > **************************
20:40 |`~nikt > kurtyna uniesiona
20:40 |`~nikt > .
20:41 | --------- > ten oddech byl gleboki i wyraznie zwrocil uwage wedrujacych w przeciwnym kirunku osob
20:41 | --------- > jesienne liscie opadaly juz kilka tygodni odslaniajac opuszczone gniazda
20:42 | --------- > - Hej ! jak sie macie. powiedzial mlodzieniec
20:42 | --------- > Nie odpowiedzieli. Powoli oddalajac sie i ciagnac za soba glazy w sieci
20:43 | --------- > - pewnie znow zbliza sie okres wyliczania tygodni
20:44 | --------- > mlodzieniec rozgldajac sie spojzal na kilka odlupanych skal i postanowil pojsc dalej
20:45 | --------- > przechodzil caly czas ta droga mijajac podobne postacie
20:46 | --------- > zastanawial sie czy to ze zrezygnowal z obrzedow
20:46 | --------- > doprowadzi go do zgubienia samego siebie
20:47 | --------- > tego dnia postanowil poczekac
20:47 | --------- > zapadla noc,
20:48 | --------- > wrzask skurczonych od zimna zwierzat
20:49 | --------- > narastajac nagle ucichl
20:50 | --------- > - Lanet ? Szepnal.
20:50 | --------- > z nieba zlecial jak meteoryt ogromy kruk
20:51 | --------- > zapomnialem o Tobie przyjacielu
20:51 | --------- > Kruk opuscil skrzydlo
20:52 | --------- > zaprowadz mnie do klanu spod starych olch
20:55 | --------- > Lanet ! pieknie latasz, ostanim razem mialas problemy z tym manewrem
20:56 | --------- > ladujac kruk przelecial tuz nad woda zbierajac piesn jesiennych ptakow
20:57 | --------- > na brzegu palilo sie ognisko, plomien podsycal jeden z klanu
20:58 | --------- > dokaldal liscie z neiznanego drzewa, dym przybieral formy niczym tanczac dla niego
20:59 | --------- > kruk rozpostarl skrzydla
20:59 | --------- > ogromny podmuch wzniecil skry
21:00 | --------- > Wrociles do nas !
21:00 | --------- > - Lanet, dziekuje za pomoc
21:00 | --------- > czas zaczac
21:01 | --------- > z wody zaczely wychodzic nagie postacie
21:01 | --------- > dzwigajace glazy
21:02 | --------- > - Lato ! podaj mi slonce, bym ogrzal nas
21:03 | --------- > - Wodo oddaj nam ksiezyce ktore zabraly nam czas
21:04 | --------- > na brzegu ulozyli znak okregu
21:04 | --------- > ktory po polozeniu ostniego glazu rozswietlil ich twarze
21:05 | --------- > usmiech pojawil sie na twarzy jednego z nich
21:12 |`~nikt > ich dłonie błyszczały złotem w świetle krągłego, dojrzałością światła księżyca
21:12 |`~nikt > ostatnie noce w pełni , zwiastować miały niechybne nadejście wichur
21:13 |`~nikt > tego wieczoru , oglądali razem z tafli jeziora
21:14 |`~nikt > siedząc w twardej ,lupinkowej, zwilgotniałej starej łodzi
21:15 |`~nikt > raz po raz, wracająca fala wytrącała ich nieruchomy wzrok, wbity w jeden punkt na niebie
21:16 |`~nikt > by wybudzeni jak hipnotycznego stanu, łapali nawzajem swoje spojrzenia
21:16 |`~nikt > szukającego potwierdzenia,że jest dobrze
21:17 |`~nikt > zmarznięte stopy ukrywała skrzętnie pod deską kadłubu, aby nie wprowadza w cisze niepotrzebnych zqawirowań
21:19 |`~nikt > z masztu, dawno zwiniętej flagi, spadały , z każdym podrygiem łodzi, drobne krople ,jawiące się się ich oddechem
21:19 |`~nikt > uważaj, spada!
21:19 |`~nikt > zamykasz oczy i liczysz
21:20 |`~nikt > teraz!
21:20 |`~nikt > wypowiedziałas marzenie?
21:21 |`~nikt > z drżącym glosem wydukała gotowość
21:21 |`~nikt > hahahhaaaaaa
21:21 |`~nikt > ty zmarzłaś?
21:22 |`~nikt > zsunął dłonie z jej oczu i spojrzał uważnie w nie
21:22 |`~nikt > czemu płaczesz?
21:23 |`~nikt > Iwon skryła dłonie w kieszeniach bluzy
21:23 |`~nikt > pociągając nosem
21:24 |`~nikt > a ty ?
21:24 |`~nikt > co ja?
21:24 |`~nikt > widziałes ją spadająca?
21:24 |`~nikt > tak, oczywiście
21:26 |`~nikt > więc , więc to ty masz szczęście, nie ja, odparła z ciepłym już uśmiechem spogladając mu uważnie w twarz
21:26 |`~nikt > gorącą ze szczęścia