<Ten fragment w zamyśle miał być do książki, ale książka z niego wyrosła. Jako, że i tak mi się podoba, zamieszczam go tutaj. Miłego czytania>
- Obaj jesteście powaleni!- zasyczałam gniewnie.- Jak wy to sobie wyobrażacie? Będziecie się mną wymieniać? To przecież chore, żebyście obaj chcieli być ze mną jednocześnie! To wariactwo!
Spojrzeli po sobie.
- Marginalnie masz rację, moja słodka- stwierdził Artemis patrząc na mnie lubieżnym wzrokiem.- Nie twierdzimy, że będzie to łatwe, ale skoro żaden z nas nie chce odpuścić... Generalnie, moja słodka- kontynuował.- Może powinnaś przestać się zastanawiać nad ewentualnymi komplikacjami tej sytuacji, hm?- zamruczał- Skup się nad tym, jaka jesteś uprzywilejowana. Wiele kobiet chciałoby się z tobą zamienić. Sama mówiłaś, że ludzie z natury nie są monogamistami...
Spojrzałam na niego wilkiem.
- Wyjdę przez was na skończoną egoistkę.
Tym razem to Nataniel zabrał głos. Siedział rozwalony na moim ulubionym fotelu w sposób, przez który staroświeckie białogłowe damy zapewne zemdlałyby malowniczo z wrażenia.
- Nie marudź, Saro. Jak będzie bardzo źle, to coś się wymyśli. Pamiętaj, że już raz się biliśmy.- Błysnął groźnie uśmiechem na Artemisa.- Zawsze mogę trochę przetrwać delektując się tym wspomnieniem.
Artemis prawie niezauważalnie się najeżył, ale zachował milczenie.
No nie, nie wierzyłam, że to się dzieje. Zapomnieli o najważniejszym aspekcie sprawy, postanowiłam wyłożyć
kawę na ławę. Zwróciłam się do mojego diabolicznie chytrego anioła o złotych włosach, Artemisa.
- A co z seksem?- powiedziałam wprost rozgniewanym tonem.- Nie zamierzam nadal żyć w celibacie. Będziesz się spokojnie przyglądał z boku, czy może dołączysz?- zapytałam kwaśnym, wyżerającym cynizmem tonem. Nie umiałam sobie nawet wyobrazić, jak mogłabym się przytulać do któregoś z nich, przy tym drugim. Chciało mi się płakać. Nie umiem zrezygnować z żadnego z nich, więc teoretycznie powinnam się cieszyć z takiego ich przedstawienia sprawy, ale nie umiałam.
Byłam taka samolubna... Zawiesiłam głowę i odwróciłam się płynnym ruchem. Nie potrafiłam powstrzymać łez. Wbiłam paznokcie w dłonie koncentrując się na bólu, żeby tylko nie zachowywać się tak... dziecinnie.
Oboje do mnie doskoczyli. Zdumieli się, że w porównaniu do innych, znacznie bardziej stresujących sytuacji,
to właśnie teraz się rozkleiłam. Nie chciałam ranić żadnego z nich. Za dużo obaj dla mnie zrobili.
- Odbija mi już przez was.- wychrypiałam cicho przez łzy, czując, że każdy z nich położył rękę po przeciwnych stronach moich ramion. Moja wyobraźnia stwierdziła, że ta scena wygląda pewnie bardzo pompatycznie i głupio, jak w jakimś podrzędnym melodramacie. Gdybym nie była jej częścią, stwierdziłabym, że jest żałośnie romantyczna.
- Nie da się ukryć.- zaśmiał się Nataniel.
- Ale skoro masz być z nami oboma, to odbiło ci jeszcze za mało.- dodał Artemis.
Nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam śmiechem przez łzy. Takie zdania zawsze mnie rozbrajały.
Zanim któryś z nich mógłby coś dopowiedzieć, wybiegłam z pokoju do łazienki, żeby wziąć oczyszczający prysznic.
Nadal byłam zła, tyle, że już sama nie wiedziałam na kogo. Może przy większym szczęściu powybijają się nawzajem, pomyślałam mściwie. Zamknęłam oczy i usiadłam na sedesie z opuszczoną głową. Zakryłam twarz rękami. Pozostałam tak kilka minut pozbywając się z głowy wszelkich myśli. Z rezygnacją wstałam i pochyliłam się nad lustrem.
Otworzyłam oczy.
Nagle przeszywająco wrzasnęłam ujrzawszy w lustrze zamiast swojego odbicia znajomą, groźną postać. Blada twarz z niesamowicie czarnymi, lecz jednocześnie kolorowymi oczyma, jakby ktoś wylał na smołę benzynę. Joker, pomyślałam spanikowana. Jak to możliwe, że się tu znalazł. Jak mógł wyjść z mojego koszmaru? Jego oczy wbijały się we mnie swą żądzą.
- Skąd się tu wziąłeś? Odejdź!- Krzyknęłam przerażona. Usłyszałam jak dwa głosy wołały mnie zza zamkniętych drzwi łazienki. Złapałam za klucz i go przekręciłam. Szczupła dłoń wynurzyła się ze zwierciadła jakby chciała mnie złapać.
- Należysz do mnie, Saro Angeliko, nie uciekniesz.- Czułam jak tracę świadomość. Jego oczy chciały mnie
pochłonąć.- Będziesz najpiękniejszym z moich eksponatów.
Jak przez mgłę usłyszałam Nataniela i Artemisa. Poczułam, że któryś z nich mnie złapał, a potem odpłynęłam.
<To tyle. Rzeczonej pierwszej wersji książki mam więcej, więc całkiem możliwe, że wkleję.>