<To opowiadanko było pisane przez dwie osoby. Ażeby samemu się nie domyślać co kto pisał, stawiam oznaczniki (A) i (B)
*******************
(A) W głębinach oceanu czuję się bardzo dobrze, tam tlenu mi nie potrzeba, oddycham bezkresem i rozmawiam ze stworami.
Czuje się jak dziecko w łonie, wracam do matki. Mogę tam nurkować cały czas.
Tym razem postanowiłem odpiąć się od liny, po tym jak się odpiąłem, zobaczyłem twarz syreny.
Piękne stworzenie, czy ja już tracę zmysły ?
(B) Była jak bezbronny anioł, któremu ucięto skrzydła. Nie obchodziło mnie już czy tracę zmysły.
Teraz owładnęło mną pragnienie złagodzenia bólu tego anioła, jakże samotnego stworzenia, błąkającego się bez początku, końca, rodziny i światła.
Mimo panującego mroku zostałem olśniony jej absolutną niewinnością.
Podążyłem w jej stronę jakże niezgrabnymi ruchami
(A) Nigdy nie zapomnę tego uśmiechu, czułem ze bylem obserwowany cały czas, czy one czytają w myślach?
Czy może wabią do siebie..Zaczęło brakować mi powietrza, zatracałem zmysły, za dużo go zużywałem na podpłynięcie do niej.
Nagle poczułem jej usta na moich.
Moje oczy zobaczyły tęcze barw.
Jej oczy.
(B) Podała mi rękę ze środka własnego piekła osamotnienia. Nauczyła mnie na nowo oddychać.
Oddała wszystko, co jej pozostało, ostatnią iskierkę zapomnianej magii.
Byleby tylko nie pozostać samej w tych mrocznych odmętach.
(A) Co myślą o mnie ludzie? Utopił się, dziwak. Moje ubranie zarosło glonami, wyrosły mi miejscami łuski i błony między palcami.
Mój anioł krążył obok mnie, nic nie mówiąc.
Moje włosy zrobiły się bardzo długie, falując z prądami oceanu, rozdzielając pryzmatycznie światła.
Ratowaliśmy stworzenia z sieci rybaków, czasami ich samych, jak popili i wypadli za burtę.
Któregoś głębokiego dnia, wskazała ręką w pewno miejsce, złapała mnie za rękę.
(B) Zaśpiewała o magii i dawnym królestwie. O czasach, gdy nie była sama.
Z jej oczu biło pragnienie dowiedzenia się, czy pozostał ktokolwiek inny.
Złapałem ją mocno za rękę i spytałem ją w myślach- "Kto będzie pomagał ludziom?Czy jeśli wyruszymy i nie wrócimy będzie ktoś kto zapamięta. Czy zostanie po nas choć legenda?"
Szarpnęła mnie, zapewne to nie były dobre pytania. Co miałem do stracenia? Popłynęliśmy.
Inne miejsce, inny czas.
(B) Popłynęliśmy razem w nieznane, w te mroczne głębie, gdzie zasiedlające je potwory nie musiały zmieniać się od wieków.
Na zawsze razem, nie ważne gdzie.
Tylko czasem starzy rybacy opowiadają swoim synom o magii, niespodziewanych ratunkach, tajemniczych postaciach.
Mówią, że magia znów powróci. Że pojawią się kolejne istoty, ni to nimfy, ni to duchy, ni syreny.
I będą nadal sprawować pieczę nad nami, biednymi śmiertelnikami.
***************