Wszystko o niczym i nic o wszystkim. Czyli co się dzieje w duszy nihilisty.

I wszystko na nic,
Myślę, że zapomniałam,
Jak powinno brzmieć słowo "talent".

sobota, 5 lutego 2011

Szybki sposób na próżność.

************
Przebiegłam przez pokój jak burza, biegnąc w stronę szuflady po super krótką spódniczkę i jaskrawą czerwoną szminkę
Kamil nie mógł przecież czekać. Nie moje wina, że całe popołudnie stroiłam się przed lustrem.
Kobieta musi zawsze wyglądać perfekcyjnie.
Szarpnęłam szufladę i zaczęłam przerzucać rzeczy. Gdzie to jest?
Nagle świat zawirował i otworzyłam oczy leżąc na ziemi.
Chyba ta dieta nie wychodzi mi na zdrowie, pomyślałam i usiadłam.
Przede mną w bujanym  fotelu siedział ,,ktoś''.
Musiałam nieźle wysilić wyobraźnię, żeby pojąć co widzę.
To był chyba... krasnoludek w niebieskim kapeluszu ze zbyt wielką liczbą ,,13" na jego czubku.
Popatrzył na mnie jak na ducha.
- Chyba moje zaklęcie znów nie zadziałało poprawnie, niech to szlag!- zawołał i wyjął z kieszeni batonik, chcąc go zjeść.
Stałam jak słup soli. Pomyślałam, że chyba zwariowałam.
- Hey maleńka, jestem Persiwal Ambroży Trzeci z Krainy Zgubionych Guzików- Przedstawił się zeskakując z fotela i szarmancko się kłaniając.
-M...miło mi...- wykrztusiłam.
Jak na prawdziwego dżentelmena przystało podał mi dłoń bym mogła wstać.
-Przepraszam, że przeszkadzam, na szczęście i tak mnie zapomnisz więc nie zwolnią mnie z Centralnego Obozu Różowych Guzików.-powiedział, i widząc, jaką mam minę, zmienił temat.
- Szukasz czegoś?
-Szminki i kilku innych rzeczy- powiedziałam i byłam z siebie dumna bo głos mi nawet nie zadrżał. Widocznie mi się to śni.
Rozejrzał się po moim pokoju.
- Myślałam, że krasnoludki są małe- wypaliłam.
-Generalnie są, ale jak byłem  mały to wypiłem butelkę magicznego wzrostu używaną przez moją mamę w ogródku na pomidory- powiedział śmiejąc się.- Mam propozycję.
- Jaką?
-Żeby się stąd wydostać potrzebuję wody z cynamonem, Daj mi ją , to powiem ci gdzie są twoje zguby
Przyniosłam mu ją. Ze zdumieniem zobaczyłam jak z malutkiej kieszeni wyjmuje malutką perkusję z dodatkową trąbką przymocowaną na górze.
Wziął ode mnie szklankę i wlał jej zawartość do trąbki.
Nagle buchnęły kłęby pary i zobaczyłam, że znów stoję w moim normalnym pokoju.
Gdzie to ja dałam te rzeczy?- pomyślałam i zastanawiałam się skąd w moim pokoju zapach cynamonu.
Leżały na biurku pod książką. Popatrzyłam na nie w skupieniu. Czułam, jakbym o czymś zapomniała.
Gdzieś obok usłyszałam śmiech. Obejrzałam się. Nic. Spojrzałam na okładkę książki. Była na niej perkusja.
Uśmiechnęłam się i pognałam na randkę nie zważając na tę głupią szminkę.
**************